Czy istnieją uzasadnione obawy o poprawność metody wyznaczania WIBOR? 

Zgodnie z definicją WIBOR to tzw. wskaźnik referencyjny określający oprocentowanie pożyczek na rynku międzybankowym w Polsce. Istotnym problemem pozostaje jednak fakt, że od 2008 r. rzeczywistych transakcji 3M i 6M depozyt/pożyczka na rynku międzybankowym jest jak na lekarstwo, a dla niektórych okresów ustalania WIBOR w ogóle nie występowały.

To, w jaki sposób powinny być zbudowane wskaźniki referencyjne, reguluje unijne rozporządzenie BMR. Zgodnie z nim dane wejściowe, na bazie których oblicza się wskaźnik referencyjny, powinny być „wystarczające do dokładnego i wiarygodnego odzwierciedlenia rynku lub realiów gospodarczych, których pomiar jest celem danego wskaźnika referencyjnego. Danymi wejściowymi są dane dotyczące transakcji, jeżeli są dostępne i adekwatne”. A jeśli takich danych nie ma? Rozporządzenie przewiduje sięgnięcie po inne źródła danych. To tzw. kaskada danych wejściowych.

Jeśli na rynku międzybankowym są transakcje, wskaźnik referencyjny powinien bazować na ich cenie. Jeśli ich nie ma lub ich liczba jest ograniczona, można sięgnąć po dane „szacunkowe”, ale nie może to trwać w nieskończoność. W takiej sytuacji – mówi BMR – trzeba w „rozsądnym terminie” zmienić metodę obliczania wskaźnika czy wymienić podmioty, które dostarczają dane.To oznacza, że WIBOR już dawno powinien przejść gruntowne reformy. Licencję na opracowywanie wskaźników referencyjnych, czyli w Polsce WIBOR-u, wydaje Komisja Nadzoru Finansowego, która też ma wątpliwości czy wartość wskaźnika WIBOR oparta jest na wystarczającej liczbie realnych transakcji. Jak wynika z danych, do których dotarli eksperci, że w styczniu 2021 r. 6-miesięczny WIBOR oparto na… jednej transakcji, a w grudniu 2020 r. na trzech. W czerwcu, lipcu, sierpniu i wrześniu 2020 r. nie było żadnej transakcji. 

Michał Kruszka, dyrektor departamentu strategii i analiz Urzędu Komisji Nadzoru Finansowego, stwierdził podczas Kongresu Wskaźników Referencyjnych Stopy Procentowej organizowanego przez Central & Eastern Europe Training Advisory, że jeśli do wyznaczania wskaźników wykorzystywana jest jedna transakcja, to stawia pod znakiem zapytania reprezentatywność w ogóle.Dziennikarz ekonomiczny Maciej Samcik już 15 lipca 2009 r. w jednym z opublikowanych artykułów zadawał pytanie „Która mafia ustala nam ceny kredytów?” W artykule wyjaśnia, że chodzi oczywiście o domniemaną „mafię bankowych dealerów”, którzy codziennie ustalają cenę pieniądza na tzw. rynku międzybankowym. A od tej ceny, czyli tzw. stawki WIBOR, zależy później oprocentowanie naszych kredytów w złotych. Zwłaszcza tych dużych, hipotecznych, które mają oprocentowane ustawione jako WIBOR plus marża. Redaktor wskazuje, że problem w tym, że ów WIBOR od prawie roku żyje własnym życiem, niezależnym od tego jak kształtują się oficjalne stopy NBP i po ile banki płacą za nasze depozyty.Co ważne, pod koniec artykułu red. Samcik podkreśla, że „Analitycy ING Banku w środowym komunikacie napisali wprost: „część członków RPP uważa, że banki zdzierają z kredytobiorców poprzez manipulowanie stopą WIBOR”

SKONTAKTUJ SIĘ Z NAMI